Fujifilm X-T2 po 10 latach od premiery | Czy ma to sens?

(…i dlaczego ten aparat czasem wkurza, ale nadal trudno go nie kochać)

Żyjemy w erze, w której producenci aparatów prześcigają się w dodawaniu funkcji, o których jeszcze kilka lat temu nikomu by się nie śniło.

AI rozpoznające twarze, oczy, nosy i być może nawet frustrację fotografa. Matryce tak ogromne, że niedługo będzie można nimi przykrywać dachy. Wideo w „zylion K”, jakby ktokolwiek potrzebował oglądać swój kotlet schabowy w 16K na 120 calach.

W tym świecie sprzęt sprzed dekady wydaje się jak Nokia 3310 (którego nadal gdzieś mam – schowanego przed żoną, żeby nie wyrzuciła bo przecież „może się przydać”) wystawiona na ring z nowym iPhonem. I jednak… są takie aparaty, które się nie starzeją. Przynajmniej nie tak szybko.

Co i rusz widzę na socialach pytania pt. „co wybrać do X? Czy taki-a-taki sprzęt jest ok?” – a wybierać jest w czym. Padają różne propozycje – ale, ku mojemu zdziwieniu, rzadko kiedy trafiam na to, żeby pojawiał się Fujifilm X-T2.

Dlatego chcę z Wami porozmawiać o aparacie, który mimo swojego wieku – zaraz stuknie mu 10 lat! – nadal „daje radę” i jest w stanie zadziwić pod wieloma względami. Aparat, który ma swoje wady (o tym za chwilę), ale daje ogromną frajdę i oferuje świetną jakość.

Miłość od pierwszego dotyku (dosłownie)

Z X-T2 to była miłość od… odpakowania.

Pamiętam ten moment, kiedy po raz pierwszy wyjąłem go z pudełka – ja to jak dziecko, radości co nie miara. Wszystko w swojej przegródce, owinięte folią i pachnące nowością (kto tego nie robił, niech pierwszy/a rzuci kamieniem).

Pierwsza rzecz co rzuca się w oczy (i ręce) – jakość wykonania.

Beton w metalowym garniturze. Zero skrzypnięć, zero luzów. I co najlepsze – po latach nic się nie zmieniło. To nadal ten sam czołg, tylko z większym bagażem historii. Aparat przejechał ze mną kawałek świata – nie oszczędzałem go – i mimo wszystko ani jednego zadrapania, wgniecenia. Ani razu nie był w serwisie (poza regularnym przeglądem).

Pierwsze zdjęcia zrobiłem nad polskim morzem. Dosłownie kilka kadrów, ale to wystarczyło. Pomyślałem:

„Okej, to jest aparat, który zostanie ze mną na długo.”

I został. Do dziś.

Czym X-T2 jest naprawdę

Zamiast suchej tabelki, dam Ci to, co ma znaczenie w realnym użyciu:

  • Matryca 24 Mpix X-Trans III — ostre, charakterne zdjęcia z tym „fuji look”, który zna każdy, kto choć raz wrzucił klatkę do Lightrooma.
  • Dwa sloty SD — niby nic, ale uratowały mi skórę nie raz.
  • Weather sealing — i to taki prawdziwy, nie „proszę nie używać w deszczu”. Testowane w zimie na Islandii czy w lecie w Jordanii.
  • Szybkość zdjęć — 8 kl/s mechanicznie; wystarczająco szybkie, by złapać ptaka… choć autofocus czasem uważa inaczej.
  • 4K/30fps wideo — jak na 2016 rok było super. Dziś? No cóż, żyjemy w czasach, gdzie nawet patelnia nagrywa w 6K.

Ale ważniejsze jest to jak to wszystko działa razem.

A działa… zaskakująco dobrze w 2025.

Aparat w ekstremach | Dlaczego mu ufam

X-T2 towarzyszył mi w warunkach, w których większość fotografów zaczęłaby się zastanawiać, czy w ogóle wyciągać aparat z torby.

  • Zima na Islandii — minusy takie, że nawet pingwiny narzekały.
  • Upał Wadi Rum w Jordanii — aparat był tak gorący, że można by nim smażyć jajka.

I wiecie co? Nigdy mnie nie zawiódł.

Żadne komunikaty błędu, żadne restarty, żadnego marudzenia. A było parę takich momentów, kiedy już się w myślach godziłem z faktem, że to koniec jego żywota.

Po prostu robił zdjęcia. I nadal je robi.

Autofocus… czyli ”it’s complicated”

Okej, czas na szczerość. Co miałem pochwalić, to pochwaliłem, ale jest parę rzeczy, które mogą wymagać Waszego „focusu”

Autofocus X-T2 ma swój hmmmm charakter – miewa swoje zdanie, z którym nie zawsze możecie się zgadzać.

W świetle dziennym? Super. Portrety? Bardzo okej. Stojące jelenie? Bez problemu. Ale biegnące jelenie w Bieszczadach…?

Powiem tak:

To nie był nasz najlepszy dzień. Z 50 zdjęć może 20-25 było trafionych, a reszta to artystyczna interpretacja ruchu. To jest aparat, który wymaga obycia. Trzeba wiedzieć, jak ustawić AF, jak kadrować, jak poprowadzić ruch.

Dlatego AF-S to mój najlepszy przyjaciel. AAF-C? Jest 🙂

Bateria | Potwora trzeba karmić

X-T2 potrafi „zjeść” 3–4 baterie w jeden intensywny dzień. Kiedy ktoś mówił, że Fuji robi świetną symulację filmów, zapomnieli dodać, że równie świetnie robi symulację odkurzacza na baterie.

Czy to mnie wkurza? Tak.

Czy to mnie powstrzymuje przed używaniem aparatu? Nie.

Bo z czasem nauczyłem się, że z przynajmniej 3 bateriami w kieszeni czujesz się bezpiecznie.

Ergonomia | To jest To

Kręcenie gałkami. Klikanie fizycznych pokręteł. Czuć, że ten aparat był projektowany przez fotografów, nie przez księgowych.

Jeśli lubisz mieć pełną kontrolę — X-T2 daje Ci wszystko pod palcami. To jeden z powodów, dla których zakochałem się w systemie Fuji.

A kolory? No cóż…

Fuji robi kolory, które sprawiają, że człowiek wierzy, że nie potrzebuje Photoshopa. Velvia, Classic Chrome, Astia — każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo często się spotkacie z opiniami, że JPEGi z Fuji w zupełności wystarczą.

Wideo | Czy X-T2 ma jeszcze sens w 2025?

Jeśli chcesz nagrywać TikToki, Reelsy lub „cinematic travel vlog in Bali” (bo czemu nie), to tak – X-T2 nadal daje radę.

Ale jeśli marzysz o 10-bit 4K60 z logiem, to muszę Cię rozczarować.

Wideo działa, jest ok, ale nie będzie rywalizować z nowymi aparatami.

W skrócie:

Do prostych rzeczy — jak najbardziej. A do zawodowych — proponowałbym poszukanie czegoś nowszego.

Stabilizacja | czy jej brak boli?

X-T2 nie ma stabilizacji matrycy. I tak, to czasem boli. Ale z jasnymi obiektywami Fuji (np. 18mm f/1.4 i 33mm f/1.4) albo ze świetnym 16–55 mm f/2.8 – da się żyć.

A co więcej: da się robić świetne zdjęcia.

Jakie obiektywy pod Fuji X-T2?

Przez lata przewinęło się u mnie sporo szkła Fuji, ale są trzy, które wracają jak bumerang:

  • Fuji 18 mm f/1.4 — szeroko, jasno, bajecznie ostro.
  • Fuji 33 mm f/1.4 — jeśli miałbym wybrać jedno szkło do życia, to chyba to.
  • Fuji 16–55 mm f/2.8 (mk1) — czołg. Absolutny czołg. Zestaw marzeń, kiedy chcesz być gotowy na wszystko.

Przykładowe Zdjęcia

To dla kogo jest X-T2 w 2025?

Dla kogo TAK:

Fujifilm X-T2 jest świetny dla osób wchodzących w system Fuji, chcących taniego, świetnie wykonanego body. Rewelacyjnie się sprawdzi jako kompan podróży – jest lekki i solidny. Na pewno cena jest bardzo atrakcyjna (np. takie aparaty jak Fuji X Pro 2 – które ma te same „bebechy”, ale jest bardziej „dalmierzowy” – kosztuje sporo więcej na rynku używek).

Jeśli lubisz mieć pełną kontrolę nad ustawieniami – „wszystko” jest wyciągnięte na wierzch, mamy pokrętła do wszystkiego. Dzięki temu masz prawdziwy retro vibe. Dodatkowo, jeśli lubisz color science Fuji i nie chcesz za bardzo „gmerać”, żeby otrzymać takie kolory jakie chcesz – to jest to świetny sprzęt dla Ciebie.

Dla kogo NIE:

Jeśli potrzebujesz bardziej rozbudowanych funkcji video, systemu AF, który pozwoli Ci śledzić różne obiekty albo potrzebujesz aparatu z wbudowaną stabilizacją – to tutaj musisz spojrzeć na inne aparaty jak np Fuji X-T4 czy coś ze stajni Canona czy Sony.

A jeśli nie X-T2, to co? (alternatywy)

Jeśli podoba Ci się klimat Fuji, ale chcesz czegoś bardziej „2025-ready”, to rozważ:

  • Fujifilm X-T3 — lepszy AF, lepsze wideo, wciąż świetna cena, ale z drugiej strony brak IBIS i potrzebuje duużo baterii.
  • Sony A6400 – świetny AF, kompaktowy rozmiar, nagrywanie w 4k bez limitów, ale też lubi baterie i nie każdemu odpowiada color science Sony.
  • Olympus OM-D E-M 10 II – Nieiwielkie rozmiary, ogromna lista dostępnych obiektywów MFT, bardzo dobry AF, matryca m4/3 może generować więcej szumów na wyższych czułościach.

Podsumowując: Czy X-T2 po 10 latach ma sens?

Tak. Ma.

Ale nie dla każdego. Dla mnie to aparat, z którym łączy mnie historia. Aparat, który widział morze, śnieg, pustynię i jelenie, które uciekały szybciej niż autofocus potrafił je dogonić.

A mimo to – wciąż do niego wracam. I wiem, że go nie sprzedam.

Jeśli szukasz szczerego, solidnego body, które nadal potrafi robić przepiękne zdjęcia – warto. Jeśli chcesz nowoczesnej technologii, która ma różne tryby śledzenia AF, rozbudowane funkcje video, różnego rodzaju nowinki techniczne – to warto rozejrzeć się za nowszym sprzętem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *